37. Woły

Po operacji serca Maryśki zostałem zaorany pługiem ciągniętym przez dwa woły. Lemiesze pługa ryły głęboko i równo. Mój opór wobec tego co się działo przestał istnieć. Pytania o sens, o cel straciły sens i stały się bezcelowe. Nie ma tam, na końcu znęcania się Demiurga na życiem żadnej odpowiedzi. Jest tylko cisza i ciągnący się…