38. Lepsi i gorsi (moje sorty)

Kiedy liczę wychodzi mi, że z czterdziestoma ośmioma rozmawiałem na Jej temat. Każdy zaczynał od początku, niektórzy powtarzali to co inni, inni mówili to co niektórzy. Czasami się mylili, czasami trafiali w dychę. Byli różni. Każdy inny. Byli, bo sami tak wybrali, a ja byłem bo… przecież sam nie wybrałem. Kiedy jesteś rodzicem takiej Maryśki…