Pełna emocji Maria gryzie książeczkę

Omphalocele baby

Występują:
w rolach głównych:

Maria: postać tragiczna
Bruno: Człowiek Gąbka
Kamila: matka nadzieja
Bartek: ojciec rozdarty

w pozostałych rolach:

lekarze, pielęgniarki, salowe, rodziny, przyjaciele i znajomi bohaterów głównych, inni rodzice, inne dzieci, ludzkie tragedie, samo życie i jedna śmierć.

Motywy towarzyszące:

literatura i muzyka.

Blog

Sam do końca nie wiem po co go piszę. Wiedzą, żona i Pani Agnieszka, że to terapia. Wie mama, że dla ludzi. Fazi wie, że dla frajdy, a Pani w sklepie – że wie, udaje. Ja nie wiem sam do końca. Podejrzewam późnymi wieczorami, że chodzi o tajemnicę. To pytanie chodzi za mną cały czas.…

Szczegóły

9. Silo

Siedzę na tym krześle i myślę sobie “Gdzie jest świat? Gdzie radość i szczęście narodzin?” Nie tutaj. Tutaj jest tylko strach mordujący właśnie nadzieję. Podchodzi do mnie starsza, chyba gruba pielęgniarka. Mówi, że usiądzie obok i siada. Daje mi dokumenty do podpisania. – Niech pan czyta co pan podpisuje. Nie umiem czytać. Nie chcę tego…

Szczegóły

8. Lew

O jedenastej jestem na intensywnej terapii w Zabrzu, bo tam o godzinie 0:00 24 lutego 2014 roku trafiła Marysia. Dzwonię i czekam. Nie wiem gdzie jestem, nie wiem co zobaczę. – Istnieją takie miejsca? – pytam sam siebie – Kto tu pracuje? Skazańcy? Drzwi otwiera mi chuda salowa. Mówi, że to przejście służbowe, że nie…

Szczegóły

75. Koniec

Tak jak skończyło się szpitalne życie naszej córki Marii, tak skończy się ten blog.

Zanim jednak się skończy, chcę podziękować Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób nam pomogli. Jest Was naprawdę wielu. Bez Waszego wsparcia, którego zupełnie się nie spodziewałem, nie bylibyśmy tu gdzie teraz jesteśmy. A jesteśmy w domu, w miarę zdrowi. Maria uczy się chodzić i mówić.

Szczegóły

74. Rurka

Nie stać mnie na głębsze przemyślenia. Zazdroszczę filozofom, którzy po sto pięćdziesiątym zakręcie znowu wychodzą na prostą. Chociaż czasem mijam bezpiecznie pierwszy i drugi, czasem nawet trzeci łuk wspomnieniowy to i tak w końcu, bardzo szybko ląduję na ścianie bez odpowiedzi na pytanie: Dlaczego akurat tak? Jestem w domu z Marysią. Gdyby wypadła jej rurka,…

Szczegóły

73. Dogme 2015

Gdyby mój blog był filmem, byłby pewnie czarno-biały, momentami niemy i muzyka byłaby fatalna. Właśnie bylibyśmy w sto osiemdziesiątej minucie i blisko byłby jego koniec. I gdybyś oglądał go w kinie, to szukałbyś kurtki i dojadałbyś szybko popcorn. Znudzone twarze na ciemnej sali, rozczarowane, że „znowu się udało”, kiwałyby na „NIE”. Akcja od jakichś piętnastu…

Szczegóły

72. Kłucie

Osiemnasty miesiąc. Czytałem, że rekord prędkości jazdy na nartach to 252 km/h, mój rekord to około 300 wejść/18 miesięcy na oiom, do Maryśki, też nieźle, ale i tak nijak ma się to do jednego albo dwóch wejść, z których ostatnie źle się kończy. Trwaliśmy na tym iomie, jak gdyby sponsorowała nas telewizja TRWAM, chociaż tak…

Szczegóły

71. Do domu? Jak?

Cichociemna nadzieja była u kresu swojej wytrzymałości, kiedy ze spuchniętym brzuchem i widokiem na olbrzymie perspektywy Maria kierowała swoim losem ze szpitalnego łóżka Oiom-u w Zabrzu. Nic dwa razy się nie zdarza i do rzeki tej samej dwa razy nie wchodzę, no chyba że na Oiomie w Zabrzu, gdzie ciągłe deja vu zapętlało się przez…

Szczegóły