65. Odpoczywali

Musiałem odpocząć od Maryśki, od bloga, od żony. Chciałem spróbować jak to jest na wolności. Jak żyje się bez ograniczeń odległościowo – czasowych. Jak to jest, kiedy nie musisz bać się o co drugą godzinę i możesz spać spokojnie, bo odgłos ssaka, którym odsysamy Marysię nie budzi choć śni się. Być bez Niej? Jupiii! Zostałem…

64. Dalej i bliżej

– W kółko piszesz o tym samym. To nudne. Pisz o tym, co u Marysi, teraz – mówi żona. – Nieee. Przecież to co jest teraz, miało swój początek. Niewiarygodny był ten początek. A pamiętasz co się stało na jego końcu? Tego nikt się nie spodziewał. Pamiętasz jak schudłem cztery kilogramy w dobę? Pamiętasz to…

63. M versus BS

Miesiąc i parę dni temu odleciała na moich rękach, samolotem linii lotniczych „Niepewność”. Na pokładzie byli zamachowcy. Wszyscy o tym wiedzieli, było to nawet na papierze, ale tak po prostu miało być. BS – Bakteriozy Skurwysyny, bo o nich mowa, nie odpuszczają łatwo, mało tego czają się i czekają. Atakują tylko chorych i słabych, takie…

62. Smutna zostaje w Zabrzu

Jutro mija trzydziesty dzień leczenia. Gdzie są Ci co mówili, że się uda? Gdzie Ci co zapewniali, że będzie dobrze? Gdzie Ci co trzymali kciuki i Ci co się modlili? Mieliście rację! Jutro być może uciekniemy do domu. Zostawimy śmierć smutną w przemoczonych pieluchach i w strugach łez Jej bólu? Chciałbym żeby dała nam już…

61. Rutyna i nie

Rano budzę się zmęczony bezsennymi nocami. Kiedy nie śpię, oglądam stare seriale, żeby uśpić wspomnienia, żeby o Niej nie myśleć. Czasem ściągam słuchawki i wsłuchuje się w Jego oddech. Jest bliski, spokojny, rzadki. Śpi w snach skażonych niepokojem o życie swojej siostry. – Myślisz o Marysi Bruno? – Nie. Teraz, nie o Niej myślałem, ale…

60. Silny bez

Poglądy wynikają z wiedzy. A Ewa Błaszczyk mówi w tv, że lepsza jest nadzieja od beznadziei, że stara się chronić od myślenia życzeniowego. A Pani doktor mówi, że Marysia…, że trzeba jej dać czas. Tymczasem czas przecieka nam przez palce pomimo tego, że są one zaciśnięte w pięści. Po przedostatniej operacji stan Marysi przez kilka…

59. Zero i pół

W poniedziałek kierunek Zabrze i cel,sala na kardiochirurgii. Marysia w nowym łóżeczku. Zachwycona, bo wielkie okno, bo inne dzieci i my z Nią. – Wow! Będziemy tu mieszkać? – pytały Jej oczy i pokazywała jak umie uklęknąć i wypatrywala mnie, kiedy siedziałem w szklanym przedsionku sali. Była radosna i rozemocjonowana. Szczęśliwa, że jazda samochodem skończona…

58. Ósma, dziewiąta

Kawa i hot dog i trzęsące się ręce. Przyszpitalna kawiarenka. Zegar, a na nim 17:30. – Nie płacz już. Weź się uspokój. Co ci się dzieje? – Kurwa nie wiem. Nie jestem na to przygotowany. Może mam już dosyć? Ty rozumiesz, że ona jest właśnie po 8 operacji? Wiesz co ona ma w głowie? Wiesz…

57. Charcie pauzy

Był kiedyś pierwszy dzień bez respiratora, był i drugi. Potem chwilę znowu stukał, ale jego moc i znaczenie słabły. Marysia zawsze zmęczona, dyszała jak maratończyk pod koniec trasy i takie jak himalaista na szczycie miała tętno, a saturację jak astronauta z dziurą w skafandrze. Na szczęście my charty-husky i ona charcica-husky biegliśmy do szczęścia miesiącami…

56. Standby

Mimo wszystko brrrr mi się robi, kiedy chcąc zachować jakąkolwiek konstrukcję tej historii życia M. wracam do października i listopada 2014 roku, kiedy Marysia uwięziona w szpitalu, leżała tam i wodziła oczyma po suficie, po mnie, po suficie, po suficie. Ja z nią w ten sufit patrzę zastanawiając się co Ona tam widzi i marzę,…